REDnacz
8. lat za nami, czyli jak to z Bazgrołem było...
To już 8. edycja konkursu literacko-plastycznego Bazgroł! To już osiem lat! Kiedy w 2009 roku wpadł mi do głowy pomysł konkursu dla dzieci, ani nie myślałem, że tak się rozwinie, ani że tak będzie wyglądał, bo początkowo wyglądał nieco inaczej. Pozwólcie, że sobie trochę powspominam i przedstawię Bazgroła z mojej perspektywy...
Nie pamiętam dokładnie okoliczności narodzenia idei konkursu. Było to chyba związane z uruchomieniem działu dziecięcego na portalu duże Ka (teraz kulturą dla najmłodszych zajmuje się Papierowy Pies, wcześniej był to dział na stronie dla dorosłych). Początkowo chodziło tylko o akcję związaną z promocją czytania, a na konkurs nadesłano raptem kilkadziesiąt prac (wiem, że to dużo, ale w porównaniu z tym, co teraz dostaję, to pikuś, pan Pikuś!), uznałem jednak jednak, że plan został zrealizowany w 100%. 

W następnym roku miało nie być kolejnej edycji, bo doszło do katastrofy smoleńskiej i ludzie głowy zaprzątnięte mieli innymi sprawami, a poza tym obok Międzynarodowych Targów Książki zaistniała nowa inicjatywa - Warszawskie Targi Książki. Na rynku książki mocno zaiskrzyło, a ja nie chciałem opowiadać się po którejś stronie sporu i przypisać finału imprezy do jednej z nich. 

Wtedy jednak z pytaniem o możliwą kontynuację konkursu wystąpiła jedna z firm sponsorskich. "Skoro dopominają się, to może warto?" - pomyślałem i postanowiłem jednak zrobić akcję, ale przesunąć ją na Targi Książki w Krakowie. Wtedy też po raz ostatni prace należało przesłać na zadany temat, a brzmiał on: "Mój przyjaciel wyszedł z książki". Laureatką została 8-letnia wtedy Wiktoria Majewska z Lublina. Oprócz nagród rzeczowych przyjechała z rodzicami i siostrą do Krakowa na mój koszt (jeszcze wtedy nikt nie przekazywał żadnych pieniędzy na konkurs, a skoro portale nie zarabiały, bo prowadzone były hobbystycznie, całą kwotę musiałem wyjąć z własnej kieszeni), miała opłacony hotel (zwrot kosztów podróży i małe kieszonkowe) i zapewnione liczne rozrywki (z tego co pamiętam aquapark z obiadem, muzeum, pizzerię i teatr). Podobnie było w następnych latach, aż do roku 2014.



Gazeta targowa z informacją o Bazgrole 

Rok 2012 był pierwszym, w którym pojawiła się stosowana do tej pory formuła konkursowa - duety artystyczne, był też rokiem dla Bazgroła przełomowym! 

Nie należałem nigdy do dzieci specjalnie wstydliwych, prowadząc jednak portale kulturalne nauczyłem się te odrobiny wstydu jakie mi zostały chować przy załatwianiu pewnych spraw w kieszeń. Wysyłając ofertę do osób, firm czy urzędów wyznawałem zasadę: "Jeśli nie wpuszczą Cię drzwiami, wchodź oknem, ale najpierw grzecznie zapukaj i powiedz dzień dobry". Wtedy po raz pierwszy pojawiły się w gronie sponsorów pewne poważne firmy (firma jubilerska Impressimo, która ufundowała Złote Pióra, Sony, Wawel S.A.), politycy, a moje prośby zostały wysłuchane nawet przez Pierwszą Damę i premiera Donalda Tuska!

Ważnym wydarzeniem w dziejach konkursu było pojawienie się tzw. "gotowców", czyli prac przygotowanych przez osoby znane i lubiane dla dzieci, które według wstępnego założenia nie mogły sobie znaleźć partnera. Dziś ta reguła uległa zmianie i każdy może zmierzyć się z dopasowaniem tekstu do grafik czy dorysowaniu ilustracji do jakiejś historyjki, ale dla wielu młodych artystów i pisarzy była to na początku jedyna możliwość wzięcia udziału w konkursie. Dziś tych prac jest ok. 30, a wśród nich znaleźć można takie nazwiska jak Graham Masterton, Jerzy Owsiak, Krystyna Mazurówna czy Elżbieta Bieńkowska.  



Specjalną ilustrację do Bazgroła przygotował Robert Romanowicz

Anna Komorowska już rok później została po raz pierwszy patronką honorową Bazgroła, a finał po raz pierwszy miał miejsce w jednej z sal konferencyjnych Stadionu Narodowego podczas Warszawskich Targów Książki. Wtedy też najlepszą pracę przeczytała Pierwsza Dama z wielkim przyjacielem Bazgroła, aktorem Dariuszem Jakubowskim.



Anna Komorowska i Dariusz Jakubowski czytają zwycięską pracę 

Rok później pojawił się kolejny sponsor, który na stałe zmienił oblicze konkursu - firma Matras, która oprócz nagród rzeczowych i kart podarunkowych sfinansowała pobyt dwójki laureatów w stolicy w czasie trwania Warszawskich targów Książki. To samo uczyniła rok później. Niestety ostateczne Matras opuścił grono sponsorów, nie wywiązując się z wstępnych obietnic zostawił mnie na tydzień przed finałem z ręką w nocniku. Ale nie ma tego złego - dosłownie w ostatniej chwili akcję wsparła Renata Kuryłowicz, jeszcze wtedy właścicielka wydawnictwa Albatros.



Jedno ze zdjęć grupowych z laureatami, jakie robine jest co roku 



Wizyta z laureatkami w porannej audycji dla dzieci - Radio RDC 



Jedna z atrakcji - przejazd zabytkowym tramwajem przez Warszawę tylko dla laureatów Bazgroła! 

Jednak nie wszystko i zawsze szło jak po maśle.

Po majowym finale 2015 roku wszystko wskazywało, że kolejny może nie dojść do skutku. Awaria sprzętu, spalenie dysków z danymi, w tym i tych związanymi z Bazgrołem i późniejsze kłopoty zdrowotne zakończone szpitalem wskazywały, że 7. edycja może się nie odbyć. Kiedy w szpitalu doprowadzono mnie do jakiejś równowagi i doszedłem do siebie, gdzieś w połowie grudnia odebrało mi praktycznie wzrok w lewym oku. Musiałem zadać sobie pytanie o słuszności ciągnięcia tej i kilku innych akcji. Bo trzeba wykonać czasem dziesiątki telefonów, zrobić kilka wyjazdów, wysłać tysiące maili, a potem przeczytać setki prac, ocenić je i wysłać jurorom, zorganizować wreszcie finał i pobyt laureatów w Warszawie. Nie mam pomocników, wszystko robię sam i sam w dużej mierze to opłacam. A przecież zarobić muszę jeszcze na swój kieliszek chleba (jako grafik komputerowy nie zarabiam kroci jak się niektórym wydaje - nie powiem tego głośno, ale kasjerka Tesco może mnie zawstydzić), zająć się domem, dwoma psami i kotami...

Ale - spytałem sam siebie - jeśli nie ty, to kto? I jeśli nie teraz, to kiedy?

Dlatego pod koniec stycznia zapadła decyzja - walczę dalej!

Jedna z wirtualnych córek zadała mi potem pytanie na facebooku: Czyli jednak prowadzisz Bazgroła?
Odpowiedziałem: Bo GÓPI jestem...

Wielu nie zrozumie, ale mam to w nosie!

I dlatego w roku ubiegłym postanowiłem dodać Bazgrołowi piracką opaskę na lewym oku!
AGRHHH...

I jak widać walczę dalej! Już osiem lat! I nie mam zamiaru przestać!